ALEKSANDRA MARKIEWICZ O WYWIADACH

By f1lane

Kilka dni temu donosiliśmy o tym, że najnowszy numer NT (kobiecy) rozpoczną wywiady z działaczkami wrocławskich organizacji kobiecych, przeprowadzone przez Aleksandrę Markiewicz. Dziś publikujemy zapis krótkiego mini-wywiadu, który (mamy nadzieję), będzie dobrą zapowiedzią tego działu NT03 i powie nieco więcej o motywacjach i postawie samej autorki. Zapraszamy do lektury questions&answers z Aleksandrą Markiewicz.

Pomysł na pracę licencjacką o wrocławskich organizacjach kobiecych przyszedł do głowy z chęci  poznania tego świata, czy to właśnie znajomość tego bogactwa motywowała do podjęcia tematu?

Zdecydowanie to pierwsze. Miałam problem z wymyśleniem tematu na pracę, chciałam pisać o czymś, co będzie dla mnie ciekawe i w jakiś sposób będzie mnie dotyczyło. Któregoś dnia wymyśliłam organizacje kobiece. Nie ukrywam, że po części dlatego, że myślałam, że w ten sposób znajdę może coś dla siebie.


Dlaczego forma wywiadów? Czy jest ci ona bliska? Czy chodziło raczej o większą przyjemność w zbieraniu informacji ? A może nie ma innego sposobu na zebranie info o tych organizacjach niż właśnie rozmowy z kobietami działającymi w nich?

Wywiady przede wszystkim dlatego, że nie chciałam siedzieć nad książkami i pisać pracy czysto teoretycznej. Poza tym kończyłam dziennikarstwo, więc pomyślałam, że warto zrobić coś, co przy okazji pomoże zdobyć mi pewne doświadczenie. Przyjemność w zbieraniu informacji to kolejna sprawa – bardzo lubię poznawać ciekawych ludzi, a wszystkie moje rozmówczynie takimi właśnie się okazały. Poza tym rzeczywiście oprócz kilku artykułów w prasie niewiele pisało się o wrocławskich organizacjach kobiecych.

Czy to wszystkie wrocławskie organizacje kobiece? Jeśli nie, jakie się nie zmieściły w Twoim opracowaniu , które odmówiły, które ciężko było namówić do współpracy?

Oczywiście organizacje, którymi się zajęłam to tylko wycinek tego środowiska we Wrocławiu. Ciężko wymienić wszystkie z nich, bo wbrew pozorom jest ich sporo, według moich obliczeń ponad 20. Z czysto praktycznego względu nie mogłam zająć się wszystkimi. Postanowiłam opisać takie, które będą świadczyły o różnorodności wszystkich wrocławskich grup, zatem pokazałam organizacje, jak ja to nazywam, z różnych “sektorów”: formalne i nieformalne, zajmujące się zdrowiem, samorozwojem, walką o prawa kobiet, etc. Jedna grupa odmówiła mi współpracy była to grupa anarchofeministek Sister to sister, poza tym wszystkie inne były chętne do współpracy.

Który z wywiadów był dla Ciebie najtrudniejszy? Który przebiegał w najlepszej atmosferze?

Ciężko to określić. Wszystkie rozmówczynie były bardzo otwarte na kontakt ze mną. Jednak pewien problem sprawiła mi rozmowa z p. Basią Karpińską. Przede wszystkim dlatego, że jest sporo starsza. Jednak był to problem raczej dla mnie niż dla niej. Druga sprawa to to, że p. Basia jest urodzoną liderką. Wyglądało to tak, że po tym jak padło pierwsze pytanie z mojej strony, następny raz odezwałam się chyba po 10 minutach. Po prostu nie dała mi dojść do słowa. Ostatecznie się dogadałyśmy. Później spotkałyśmy się jeszcze parę razy, bardzo mi pomogła.


Czy któraś z organizacji przyciągnęła Cię na tyle, że stałaś się jej członkinią, bądź sympatyczką ?

Chociaż widzę wady w Partii Kobiet, dla zasady jestem jej sympatyczką. Korci mnie też nowa grupa Twórczego Babińca, ale jeszcze nie wiem co z tego wyniknie…

Foto autorki – Krzysztof Stanik

Tagi: ,

Napisz odpowiedź