Z pełną świadomością, że nie jest to działanie rewolucyjne, że postępowało w ten sposób wielu przed nami i publikacja zawartości pisma w internecie to żaden nowatorski pomysł, zdecydowaliśmy się zamieszczać niektóre teksty napisane dla Nowego Tworzywa na blogu. Powie ktoś, że dla blichtru, sławy i większego odbioru. Będzie miał rację. Bez wątpienia publikacja artykułu w internecie, a nie tylko w niskonakładowym zinie, daje Autorowi szansę na dotarcie do szerszego grona czytelników. I niech tak będzie. Dlatego dziś inaugurujemy nową, acz nie nowatorską, tradycję NT zamieszczania wybranych artykułów z poszczególnych numerów na blogu. Ci którzy nie czytali, dostają okazję, żeby się zapoznać z tekstem “Uporczywość Salvadora Dali”, autorstwa Piotra Kofluka. Ci, którzy mieli okazję przeczytać, mogą wrócić do artykułu raz jeszcze.
Uporczywość Salvadora Dali
Artysta, zajmujący się więcej niż jedną dziedziną sztuki, nie jest zjawiskiem niecodziennym. Film, z natury rzeczy, łączy się z malarstwem poprzez opowiadanie za pomocą obrazów. Nie dziwi więc fakt, że uznani reżyserzy, jak choćby David Lynch, czy Peter Greenaway, oprócz reżyserki parają się również malarstwem. Oczywiście, w przypadku wyżej wymienionych twórczość filmowa przyćmiewa działalność malarską. Działa to też w drugą stronę. Znani malarze niejednokrotnie zajmowali, czy zajmują się sztuką filmową. I w tym przypadku ten drugi tor ich zainteresowań pozostaje mniej zauważony. Można tu wymienić chociażby Andy’ego Warhola. Zwracam na niego uwagę nie przez przypadek, ponieważ jego twórczość wiązała się w pewnym sensie ze słynnym Salvadorem Dali. Ten wybitny malarz również związał się z filmem. Tej właśnie, mniej znanej działalności artystycznej wybitnego surrealisty poświęcona jest wystawa w Los Angeles County Museum of Art., zatytułowana „Dali. Painting & Film.”
Obrazy i szkice do filmów autorstwa Salvadora Dali wywieszone na ścianach idealnie współgrają z filmami, prezentowanymi na wielkich ekranach. Oba środki ekspresji zdają się wzajemnie uzupełniać. Wraz z przechodzeniem do kolejnych sal szacownej instytucji widz przenosi się w świat kolejnych filmów do których powstania przyczynił się mistrz surrealizmu.
Dali z filmem związał się od wczesnych lat swojej twórczości, traktując kino jako nowy, ciekawy środek ekspresji. Nieprzypadkowo współpracował z Louisem Bunuelem, największym surrealistą wśród wszystkich reżyserów. Razem, w początkach swojej twórczości, a zarazem, właściwie w początkach kina stworzyli surrealistyczno – obrazoburczy tandem.
Po wkroczeniu na wystawę uwagę widza przyciąga duży ekran, a zaraz za nim drugi. W dalszej części ekspozycji, kolejne gigantyczne telewizory prezentują poszczególne filmy do których powstania przyczynił się Dali. Wszystko ustawione jest w porządku chronologicznym, co pozwala śledzić poszczególne etapy zainteresowania mistrza filmem, dostrzegać, co wpływało na jego twórczość. Na początek wyświetlany jest jeden najbardziej legendarnych filmów w historii kina „Pies Andaluzyjski”. Słynna scena przecinania brzytwą gałki ocznej do dziś robi wrażenie. Nota bene słynnego cięcia dokonywał sam reżyser, Louis Bunuel, a ludzkie oko litościwie- lub nie – zastąpiono zwierzęcym.
Jest to film obfitujący w surrealistyczną symbolikę, pełen niełatwych do wyjaśnienia sytuacji. Pojawiają się w nim m.in. mrówki wydobywające się z dłoni, które powtarzają się jeszcze w wielu późniejszych obrazach artysty i zdają się być jego obsesją.
Zaraz za nim drugi film „Złota epoka” z 1930 roku, zrealizowany za pieniądze, uwaga a r y s t o k r a t y,a będący w swej wymowie antymieszczański, przeciwstawiający się konwenansom. Bunuel powiedział o nim: “Film ten jest kwintesencją surrealistycznej estetyki. Seksualny instynkt i przeczucie śmierci tworzą jego substancję.” Naprzeciw ekranów porozwieszane obrazy, szkice, rysunki Salvadora Dali, będące ilustracjami do filmów. Licznie obecne mrówki, zdające się być obsesją autora, wychodzą z dłoni, tak jak w jednej z wielu sennych scen z „Psa andaluzyjskiego”.
W gablocie na postumencie ustawiony został Lobster Telephone z 1936 r. – słynny ebonitowy telefon, którego słuchawka jest w kształcie homara.
Dalej przenosimy się już do kina (jak i miejsce nakazuje) hollywoodzkiego (oczywiście w dobrym znaczeniu tego określenia). Kolejny ekran, na którym prezentowana jest prawie trzyminutowa sekwencja, to owoc pracy wybitnego surrealisty z samym Alfredem Hitchcockiem. Carry Grant leżący na kozetce opowiada swój tajemniczy sen w filmie „Urzeczona” z 1944 r. Na ścianach znowu gotowe kadry, szkice, pomysły, które wydają się być kadrami z gotowego filmu, a nie do niego projektami. Bohater znajduje się w niesprecyzowanym lokalu, widzi ludzi oddających się rozrywce, na ścianach wielkie oczy przecinane nożyczkami, potem dostaje karty, zbiega z piramidy, i znajduje się wśród mnóstwa dziwnych, nadnaturalnie dużych przedmiotów. Koszmarny sens, który jednocześnie urzeka i fascynuje.
Po przygodzie z Hitchcockiem widza czeka zaskoczenie. Efektem wizyty w Ameryce była konstatacja Salvadora Dali, że jest tam trzech wielkich surrealistów Bracia Marx, Cecil B. DeMille, oraz….. Walt Disney.
Tak, autor Myszki Miki został uznany przez wielkiego nadrealnego mistrza jednym ze swoich. Kto by pomyślał, że miliony ludzi na całym świecie już od wczesnego dzieciństwa mają kontakt ze sztuką pochodzącą z najgłębszych i najbardziej wyrafinowanych części ludzkiego pojmowania świata?
Obaj twórcy poznali się przed wojną. Rezultatem ich przyjaźni było rozpoczęcie pracy nad filmem animowanym. W 1946 rozpoczęli prace nad filmem „Destino”. Film miał opowiadać o młodej, śmiertelnej dziewczynie i Chronosie, jak przystało na fascynacje artysty – bogu czasu. Niestety, realizacja tego projektu nie została ukończona przez jego pomysłodawców. „Destino” dokończono dopiero w 2002r., czego efekt można było zobaczyć również na wielkim ekranie.
Po przejściu do następnej sali, czeka widza czeka niespodzianka. Jeden z najsłynniejszych obrazów Salvadora Dali, można by rzec ikona popkultury. Wielokrotnie cytowane dzieło z 1931r. „Uporczywość pamięci” wypożyczony na okoliczność tej wystawy z nowojorskiego muzeum sztuki współczesnej.
Dalej albumy, zdjęcia z licznych imprez, w których uczestniczą ludzie poprzebierani w najrozmaitsze stroje, maskarada, która z rodzimego podwórka przypomina zabawy Witkacego. Dali przez to zostaje pokazany nie tylko jako wielki twórca, ale również człowiek skory do zabawy, który życie traktował nie do końca serio.
W latach sześćdziesiątych surrealista spotkał się z chyba najsłynniejszym przedstawicielem nowojorskiej awangardy drugiej połowy XX wieku – Andym Warholem. Efektem tego spotkania był film Warhola z 1966 roku „Screen Tests”. Przydługi obraz, w którym główną rolę gra zbliżenie twarzy Salvadora Dali, tak typowy dla różnych filmowych projektów Warhola. Obok jeszcze jeden ekran z następnym filmem. Tym razem Dali trochę się kołysze, gestykuluje, podkręca słynnego wąsa i opowiada o swoich wrażeniach po zażyciu środków halucynogennych.
Tu kończy się podróż w głąb krainy odrealnionego kina i niepokojąco – fascynujących obrazów. Cala wystawa ustawiona chronologicznie, niczym film ma też swoje zakończenie. Mrówki towarzyszące Dali od początku twórczości na ścianie zostały ułożone w duży, stylizowany napis The End.
Piotr Kofluk
Tagi: Dali, Los Angeles, Nowe Tworzywo, Piotr Kofluk, wystawa


wrzesień 16, 2008 o 2:34 am |
[...] Piotrek Gawliński, str. 3 3. Shigeru Inamoto (poezja), pierwsza i ostatnia antologia, str. 4-5 4.Uporczywość Salvadora Dali, Piotr Kofluk reclacja z wystawy w Los Angeles “Dali. Painting… 5.W sztuce marzenia stają się rzeczywistością?, Maciek Kaźmierczak, refleksje po wystawie [...]