Jeśli już spotkaliście je na swojej drodze, znaczy, że wszystko idzie dobrze. Nie mijajcie ich obojętnie, nawet jeśli dobrze je znacie. Spoconą od upału dłoń połóżcie na chłodnej, kredowej skórze i pomyślcie życzenie. Potem idźcie dalej zielonym szlakiem.
Od czwartku trwa plakatowanie miasta przed wtorkowym “Tworzymy Nowe” we Włodkowica 21.
Spuchnięte stopy idealistów na rozpalonym bruku. Te stopy dobrze wiedzą, że droga jest kręta i niebezpieczna. Łatwo się pomylić, zboczyć ze szlaku, zrobić przerwę na chłodne piwo gdzieś w cieniu, gdy tymczasem cenne minuty uciekają, wraz z okazjami na artykulację.
Może warto na wtorkowy wieczór przygotować serię t-shirtów: “ŻĄDAMY UWOLNIENIA PRZESTRZENI PUBLICZNEJ DLA MŁODYCH”, “REKTORZE DO ROBOTY – ZOSTAW PLAKATY”, “NIE CHCEMY ZBIERAĆ PIECZĄTEK”…
“Nie mogę powiesić plakatów w akademikach…Potrzebuję zgody rektora…” – mówi jeden z kolegów. Powiesi z boku, w windzie, nad kiblem? Może być…
“To i tak nic nie da” – ostrzega sekretarka jednego z instytutów, przybijając na plakacie obowiązkową pieczątkę – “Jak przyjdą ludzie od pani kanclerz, to i tak mogą zerwać. Niech pan lepiej tego plakatu pilnuje. Wszystko trzeba załatwiać na Uniwersyteckim.” Zostawiamy plakat w spokoju. Liczymy na to, że może zostać oszczędzony, w końcu nie mamy sponsorów.
“Nie powieszę plakatu. Nie mogę, bo to jest stare logo. Mamy już nowe…” – powie ktoś jeszcze, już na gruncie komercyjnym i sprawi, że wojenny szlak zachowa w sobie kontinuum niepowodzeń.
Kulminacja działań następuje w nocy. Mąka i woda – to broń groźniejsza od sprężynowca. Plusz wałka malarskiego połaskotałby czule wiele ścian i słupów ogłoszeniowych. Ale nie czas na to – należy sie spieszyć. Arkady zdobyte (plakaty przetrwały przynajmniej do południa) – przekazują powstańcy, przenosząc się pośpiesznie w kierunku śródmieścia. Trzeba uzupełnić niedobory amunicji. Skończył się klajster.
Pęcznieje palimpsest miasta…
Topnieją zastępy odważnych śmiałków, informacje o karach z Krakowa jednym podbiją adrenalinę, innych zmuszą do pozostania w domu, przeleżenia parnej nocy w gorącym, rozkopanym łóżku. “Nie ma mnie tam, gdzie moi towarzysze gonią własne cienie na kamienicach”. Bezsenna perspektywa.
Środek nocy:
dostalismy, kurwa! Na samym końcu... na szczęście jeden na trójkę. także ja jutro tylko piszę się na rozwieszanie w barach i pubach, bo mam nienajlepszy tydzień... e-mail zatytułowany "mandat"
Tagi: Nowe Tworzywo, plakaty, Tworzymy Nowe
